Kiedyś w Q&A ktoś zadał mi pytanie: gdzie w mojej praktyce jest duchowość? Odpisałam wtedy, że skupiam się na ciele. Bo kiedy czegoś nie wiem, nie doświadczam albo nie mam na coś odpowiedzi, to nie wymyślam jej tylko po to, żeby dobrze brzmieć.
Przez ostatnie lata moja praktyka mocno ewoluowała. Nie tylko na poziomie fizycznym, ale też psychicznym. Coraz częściej przeżywam każdy ruch, zastanawiam się nad swoją reakcją, nad myślą, która właśnie się pojawiła, nad relacją, nad tym, co zrobię w danym momencie. Zadaję sobie mnóstwo dziwnych pytań. Chyba nawet nienormalnych 🙂 Kiedyś przeczytałam gdzieś słowa filozofa, że to, co rzadkie, jest „nienormalne”. Więc może coś w tym jest.
Kiedyś napisałam też, że joga jest dla mnie stylem życia. Dzisiaj chyba potrafię tę myśl trochę poszerzyć. Myśląc o mojej duchowości, która jest dla mnie sposobem, w jaki człowiek zaczyna prowadzić siebie przez życie.
Ciało i oddech są niesamowitymi narzędziami do obserwacji siebie — od wewnątrz i w relacji z tym, co dzieje się na zewnątrz. Ale sama praktyka nie da nam „duchowości”. Nauczyciel też tego nie zrobi. Można praktykować, medytować, przeczytać wiele książek o filozofii, a jednocześnie omijać odpowiedzialność za własne zachowanie.
Moja duchowość jest chyba mało mistyczna. Jest wymagająca — to chyba już mój przydomek hahaha. To rozwijanie w sobie moralności i ludzkich wartości tak, żeby naprawdę stawały się kompasem działania, zwłaszcza wtedy, kiedy robi się niewygodnie.
Nie chodzi dla mnie o to, co człowiek czuje podczas praktyki, jakie asany potrafi ani jak pięknej retoryki używa, mówiąc o sobie i swojej drodze. Bardziej interesuje mnie to, jak żyje, jakich dokonuje wyborów, jak traktuje innych i czego wymaga od siebie, kiedy nikt nie patrzy.
Dlatego nie wiem, czy duchowości można kogokolwiek nauczyć. Można dać człowiekowi praktykę, podsunąć filozofię, pytanie, inną perspektywę. Można stworzyć warunki, żeby coś zobaczył albo usłyszał. Ale moment, w którym bierze odpowiedzialność za to, co zobaczył i usłyszał, jest już jego własną pracą.
Czy potrafię swoją duchowość zmierzyć? Nie. Chyba nie jest to też dla mnie pewność co do prawdziwości własnej drogi. Bardziej wewnętrzna wiara, która jest oparciem i inspiracją dla kogoś, kto nią podąża.
Dzisiaj tak to czuję i tak o tym myślę. Nie wiem, czy za kilka lat odpowiedziałabym na to pytanie tak samo. Właściwie mam nadzieję, że moja odpowiedź jeszcze nieraz będzie się zmieniać — razem ze mną i z tym, czego będę doświadczać.
DJ
